Kategorie
#Ludzie: Z historii PIONIERa

Globalny rok 1991. Jak świat uczył się klikać „połącz”

Wszystko zaczęło się w szwajcarskim laboratorium CERN, gdzie brytyjski inżynier Tim Berners-Lee wpadł na genialny w swojej prostocie pomysł. Chciał ułatwić naukowcom dzielenie się informacjami, więc stworzył system powiązanych ze sobą dokumentów hipertekstowych. Gdy szóstego sierpnia 1991 roku opublikował opis swojego projektu o nazwie World Wide Web, otworzył tzw. puszkę Pandory, z której wyłoniła się współczesna cyfrowa cywilizacja. To, co miało służyć fizykom jądrowym, brytyjski badacz oddał światu bezpłatnie. Lawina ruszyła i nikt nie był już w stanie jej zatrzymać. W tym samym czasie Europa Środkowo-Wschodnia przechodziła bolesną, ale fascynującą transformację po upadku żelaznej kurtyny. Młode demokracje potrzebowały okna na świat.

W Polsce symbolicznym początkiem stał się 17 sierpnia 1991 roku. Choć rok wcześniej (w listopadzie 1990 roku) w Krakowie odebrano pierwszą w kraju wiadomość e-mail za pośrednictwem wcześniejszej, ograniczonej sieci naukowej EARN, to właśnie 1991 rok przeniósł Polskę do globalnego, otwartego Internetu opartego na protokole TCP/IP. To wtedy fizyk Rafał Pietrak z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego zestawił pierwsze, stabilne połączenie z Kopenhagą, współdzielone wówczas z siecią Bitnet opartą na serwerach IBM.

Wspominając tamte chwile z perspektywy czasu, polscy pionierzy podkreślają, jak bardzo prozaiczna i czysto techniczna była to praca. „Byłem po prostu człowiekiem od kabelków. Złączyłem kable, skonfigurowałem router i poszło” – opowiadał z dużym dystansem i humorem Rafał Pietrak, nazywany od tamtego czasu „pierwszym internautą w Polsce” lub, jak sam to określił „człowiekiem od kabelków”. Jego kolega, Jerzy Tarasiuk, „przekonfigurował lokalny serwer pocztowy, by wiadomości, które dotąd były wysyłane przez Bitnet, zaczęły wykorzystywać Internet”. Nadmienić trzeba, że pierwsze łącze międzynarodowe miało prędkość zaledwie 9600 bitów na sekundę, co oznacza, że załadowanie dzisiejszego prostego zdjęcia profilowego zajęłoby tamtejszym pionierom kilkanaście minut. Nikt z nich nie myślał wtedy o portalach społecznościowych.

Z kolei inny współtwórca polskiego Internetu, dr Jacek Gajewski, szczerze przyznał: „Nie umieliśmy przewidzieć, że pójdzie w taką stronę. Nie wyobrażaliśmy sobie, że ta technologia aż tak się rozwinie”. Co ciekawe, przełom ten nie byłby możliwy bez decyzji politycznej – dokładnie tego samego dnia Stany Zjednoczone oficjalnie zniosły wobec Polski dotkliwe ograniczenia technologiczne z czasów zimnej wojny. „Podczas spotkania z dr Romanem Szwedem, szefem Ośrodka Komputerowego FUW, i śp. prof. Tomaszem Hofmoklem, pełnomocnikiem Rektora, pomyśleliśmy, że jesteśmy świadkami rewolucji na miarę wynalazku Gutenberga i że Internet należy rozpropagować w całej Polsce. Profesor Hofmokl zaczął wtedy budować sieć akademicką, Roman – Internet dla biznesu, a ja sieć dla szkół. Zaczęliśmy też nazywać siebie internautami i założyliśmy stowarzyszenie Polska Społeczność Internetu” – opowiadał dr Jacek Gajewski.

Kilka tygodni później, 10 października 1991 roku, swój własny cyfrowy rozkwit przeżywała sąsiednia Litwa. Tutaj narodziny Internetu miały jeszcze bardziej dramatyczny podtekst polityczny. Kraj dopiero co wyrwał się z rąk Związku Radzieckiego – zaledwie kilka miesięcy wcześniej, w styczniu 1991 roku, pod wileńską wieżą telewizyjną ginęli ludzie broniący niepodległości. Nowo powstałe państwo potrzebowało bezpiecznego i niezależnego sposobu komunikacji ze światem, wolnego od moskiewskiego podsłuchu i kontroli. Rozwiązaniem okazał się sprzęt satelitarny, który zamontowano bezpośrednio na dachu budynku litewskiego parlamentu w Wilnie. Zestawienie połączenia z norweskimi serwerami dało początek akademickiej sieci LITNET. Pierwszymi użytkownikami byli naukowcy z Instytutu Matematyki i Informatyki Uniwersytetu Wileńskiego, którzy wspominają tamte dni jako walkę z czasem i ograniczeniami sprzętowymi. Pierwsza narodowa domena „mii.lt” powstała w laboratorium kierowanym przez Petrasa Šulcasa. Choć pierwsze litewskie łącza analogowe były niezwykle powolne i kapryśne, to determinacja tamtejszych inżynierów stworzyła podwaliny pod spektakularny sukces. Litwini, podobnie jak Polacy, musieli uczyć się wszystkiego od zera – od zaciskania końcówek kabli, po konfigurację systemów operacyjnych, o których nikt wcześniej w ich krajach nie słyszał.

Prawdziwa rewolucja roku 1991 polegała jednak na tym, że Internet przestał być projektem wyłącznie amerykańskim czy zachodnioeuropejskim. W czerwcu tego samego roku inżynier Luis Furlán dokonał niemożliwego, uruchamiając pierwsze stabilne łącze w Gwatemali i wprowadzając Amerykę Środkową w erę cyfrową. Jesienią cyfrowy sygnał dotarł również na kontynent afrykański. Tunezja jako absolutny pionier regionu uruchomiła łącze oparte na protokole TCP/IP, a chwilę później do globalnej wioski dołączyła Republika Południowej Afryki, nawiązując bezpośredni kontakt z serwerami w amerykańskim stanie Oregon. Z kolei kraje takie jak np. Finlandia, posiadające już wcześniejsze wewnętrzne sieci akademickie, właśnie w 1991 roku otworzyły się na komercyjny, powszechny Internet, na zawsze zmieniając krajobraz skandynawskich innowacji.

Patrząc z perspektywy 35 lat na tamte wydarzenia, uderza niezwykła synchronizacja ludzkiej pomysłowości. Choć pionierzy z Warszawy, Wilna, Gwatemali czy Tunisu nie znali się osobiście, wszyscy realizowali tę samą wizję świata bez granic dla informacji.

Dzisiejsze światłowody i sieci mobilne piątej generacji to bezpośredni potomkowie tamtych szumiących modemów i grubych kabli z 1991 roku. Świętując to 35-lecie, warto pamiętać, że Internet nie powstał z dnia na dzień w jednym laboratorium – został „utkany” jednocześnie przez wizjonerów na całym świecie, którzy odważyli się po prostu wcisnąć przycisk „połącz”.

Po więcej informacji i ciekawostek odsyłamy do poniższych stron:

https://www.bankier.pl/wiadomosc/35-lat-polskiego-internetu-Nie-wyobrazalismy-sobie-ze-pojdzie-w-taka-strone-9182938.html

https://gsmonline.pl/artykuly/polski-internet-ma-dzis-35-lat-pierwsze-lacze-mialo-predkosc-96-kbps

https://mif.vu.lt/lt3/en/life-at-mif/news/faculty-news/3346-today-marks-the-30th-anniversary-of-the-internet-in-lithuania

https://www.domreg.lt/en/news/all-news/the-national-lt-domain-turns-30-how-lithuanias-internet-was-born/

https://csc.fi/en/news/funets-anniversary-40-years-of-action-and-35-years-in-internet/

https://news.registro.gt/en/2026/06/23/from-the-legacy-of-ing-luis-furlan-to-the-development-of-guatemalas-digital-infrastructure/

Katarzyna Siudzińska

Kategorie
#Ludzie: Aktualności

Konsorcjum PIONIER potwierdza swoją pozycję na zaktualizowanej Mapie

Zaktualizowanie Mapy ma duże znaczenie dla środowiska PIONIERa.

Dla środowiska sieci PIONIER najistotniejsze jest to, że kategoria cyfrowych infrastruktur badawczych niemal się potroiła, z sześciu pozycji w 2020 roku do szestastu dzisiaj. Znalazły się w niej m.in. PIONIER-LAB2, Krajowy Magazyn Danych, Narodowa Infrastruktura Chmurowa PLGrid, Narodowa Infrastruktura Superkomputerowa dla EuroHPC, PRACE, PL 6G oraz Krajowa Infrastruktura Otwartej Nauki. Za większością z nich stoją jednostki tworzące nasze Konsorcjum – tłumaczy dr hab. inż. Robert Suszyński, prof. PK
Wiceprzewodniczący Prezydium Rady Konsorcjum PIONIER
Politechnika Koszalińska.

Jest to potwierdzenie tezy, że sieć, zasoby obliczeniowe i usługi przetwarzania danych nie są jedną z wielu dziedzin, lecz warstwą, bez której pozostałe infrastruktury badawcze nie mogą funkcjonować.

Nie ukrywam, że tę aktualizację śledziłem szczególnie uważnie, na Mapie znalazła się infrastruktura BalticSense, której wnioskodawcą jest Politechnika Koszalińska, a w której konsorcjum, obok jednostek morskich i wojskowych, są Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe, Centrum Informatyczne TASK oraz Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie – dodaje Wiceprzewodniczący. –  Zadania tego przedsięwzięcia obejmują m.in. ochronę podmorskiej infrastruktury oraz monitorowanie zalegających na dnie pozostałości po II wojnie światowej. Wymaga to nowatorskich czujników, ale w równym stopniu transmisji, składowania i analizy ogromnych wolumenów danych. Bez sieci i centrów obliczeniowych taki system po prostu nie powstanie. To dobrze pokazuje, jaka jest dziś rola sieci PIONIER.

Trzeba jednak pamiętać, że wpis na Mapę nie jest jeszcze decyzją o finansowaniu, lecz uznaniem potencjału badawczego. Decyzje o środkach zapadną po ocenie przygotowania poszczególnych przedsięwzięć.

Najbliższe miesiące będą dla nas okresem pracy: przygotowania planów inwestycyjnych i wdrożeniowych, a także wiarygodnych modeli utrzymania powstałej infrastruktury – zapowiada R. Suszyński.

 

Kategorie
#Ludzie: Aktualności

Październikowe konferencje i warsztaty

Przygotowaliśmy dla Państwa spis wydarzeń, w których warto uczestniczyć. 

Oprac. Magdalena Baranowska-Szczepańska

Kategorie
Kontakt

Redakcja PIONIER News

Zapraszamy do kontaktu z redakcją PIONIER News. Wszelkie uwagi, propozycje, rozszerzenia artykułów i informacji zawartych w niniejszym newsletterze można uzyskać bezpośrednio pisząc na adres: news@pionier.net.pl.

Newsletter jest wydawany przez Biuro Konsorcjum PIONIER – Polski Internet Optyczny. Redakcja zastrzega sobie prawo dokonywania skrótów, korekty i edycji nadesłanych materiałów. Kopiowanie i rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów bez zgody wydawcy jest zabronione.

 

 

Zapraszamy do kontaktu z redakcją PIONIER News. Wszelkie uwagi, propozycje, rozszerzenia artykułów i informacji zawartych w niniejszym newsletterze można uzyskać bezpośrednio pisząc na adres: news@pionier.net.pl.

 

 

 

 

 
Kategorie
#Ludzie: 3 pytania do

PPAM 2026: Międzynarodowe święto wysokowydajnych obliczeń

Wydarzenie zgromadziło ponad 200 ekspertów z ponad 30 krajów, w tym reprezentantów gigantów technologicznych takich jak NVIDIA, Intel, Huawei czy Supermicro!

Jak ocenia Pan tegoroczną edycję PPAM? Czy PPAM 2026 uznać można za sukces?

– Tegoroczną edycję PPAM oceniam bardzo pozytywnie, przede wszystkim ze względu na poziom naukowy i zakres tematyczny konferencji. Wzięło w niej udział 215 zarejestrowanych uczestników z ponad 30 krajów – naukowców, doktorantów i studentów, ale także przedstawicieli przemysłu – reprezentujących wiele znaczących ośrodków badawczych z zagranicy i Polski, przy czym uczestnicy zagraniczni stanowili ponad 60% wszystkich uczestników. Wśród przedstawicieli przemysłu byli reprezentanci takich wiodących firm jak NVIDIA i Supermicro, Huawei, Intel czy IQM.

Program wydarzenia był wyjątkowo bogaty. Obejmował 21 wykładów plenarnych, a łącznie podczas konferencji odbyło się około 140 wystąpień. Głównej ścieżce konferencji towarzyszyło 13 warsztatów, minisympozjów i sesji specjalnych oraz 6 całodniowych zajęć szkoleniowych (tutoriali). Sama liczba wystąpień nie jest oczywiście miarą jakości konferencji, ale pokazuje skalę wydarzenia i różnorodność środowisk, które udało się zgromadzić. Wszystkie prezentacje były transmitowane za pośrednictwem oprogramowania Zoom i nagrywane, co umożliwia zarejestrowanym uczestnikom dostęp do wystąpień po zakończeniu PPAM 2026.

Zgłoszone prace przeszły rygorystyczną procedurę recenzyjną i zostały zakwalifikowane na podstawie ich wartości merytorycznej. Materiały pokonferencyjne zostaną opublikowane przez wydawnictwo Springer w serii Lecture Notes in Computer Science, indeksowanej w bazach Web of Science, Scopus oraz DBLP. Autorzy najlepszych prac zostaną zaproszeni do przygotowania rozszerzonych wersji artykułów do numerów specjalnych czasopism z listy JCR.

Szczególnie mocną stroną PPAM 2026 był zestaw wykładów plenarnych.

– Tak, wśród zaproszonych mówców znaleźli się badacze, którzy od wielu lat współtworzą rozwój technologii obliczeń wysokiej wydajności (ang. high performance computing – HPC) na świecie, a jednocześnie reprezentują bardzo różne spojrzenia na przyszłość tej dziedziny. Dobrym przykładem jest tutaj otwierający konferencję wykład profesora Jacka Dongarry, laureata nagrody Turinga, zatytułowany „HPC in Transition” , ale także wystąpienia poświęcone przyszłym generacjom superkomputerów, w tym wykład autorstwa  profesora Satoshi Matsuoka, lidera japońskiego programu superkomputerowego, zastosowaniom sztucznej inteligencji w tworzeniu oprogramowania i rozwiązywaniu kluczowych zagadnień naukowych oraz aplikacyjnych, efektywności energetycznej, architekturze RISC-V czy integracji klasycznej technologii HPC z obliczeniami kwantowymi. Już same tytuły tych wykładów dobrze pokazują, jak szeroko rozumiane jest dziś pojęcie obliczeń wysokiej wydajności.

Dla mnie ważne było również to, że obok osób o bardzo dużym dorobku w konferencji uczestniczyło wielu młodych naukowców. Jedną z podstawowych funkcji takich spotkań jest przecież nie tylko prezentowanie gotowych wyników, lecz także możliwość bezpośredniej rozmowy, konfrontacji pomysłów i nawiązywania współpracy. PPAM od początku miał taki charakter i zależy nam na jego zachowaniu.  Zarówno sam program konferencji, jak i jego realizacja wskazują właśnie na kontakt młodej kadry z uznanymi badaczami jako jeden z istotnych rezultatów wydarzenia.

Jakie najważniejsze wnioski dotyczące przyszłości HPC wyłoniły się podczas konferencji?

– Jeśli spróbujemy wskazać wspólny mianownik wykładów plenarnych, sesji naukowych i rozmów prowadzonych podczas konferencji, powiedziałbym, że cała dziedzina HPC znajduje się obecnie w okresie głębokiej transformacji, co było motywem przewodnim wystąpienia profesora Jacka Dongarry. Nie chodzi już tylko o budowanie coraz szybszych superkomputerów. Zmienia się architektura tych systemów, sposób ich programowania, rodzaj wykonywanych obliczeń, a nawet samo rozumienie tego, czym będzie superkomputer przyszłości.

Pierwszym bardzo widocznym zjawiskiem jest coraz silniejsze przenikanie się HPC i sztucznej inteligencji. AI jest oczywiście jednym z najważniejszych użytkowników ogromnych zasobów obliczeniowych, ale podczas PPAM wyraźnie było widać także kierunek odwrotny: metody AI zaczynają być wykorzystywane do tworzenia i optymalizacji oprogramowania HPC. Abhinav Bhatele z Uniwersytetu Maryland postawił w tytule swojego wykładu prowokacyjne pytanie: czy agenci AI zastąpią programistów systemów równoległych i specjalistów od optymalizacji wydajności? Wyniki, które przedstawił, pokazują zarówno duży potencjał takich narzędzi, jak i ich obecne ograniczenia. Nie sądzę więc, abyśmy byli blisko wyeliminowania człowieka z tego procesu, ale sposób tworzenia oprogramowania dla systemów HPC prawdopodobnie będzie się szybko zmieniał.

Drugi ważny problem to energia. Przez wiele lat podstawowym pytaniem było: jak uzyskać większą wydajność? Dziś równie ważne staje się pytanie: jaką cenę w postaci energii trzeba zapłacić za tę wydajność? Jeffrey Vetter z Oak Ridge National Laboratory zwracał uwagę, że największe instalacje obliczeniowe zbliżają się do poziomów zużycia energii charakterystycznych kiedyś dla dużych obiektów przemysłowych, a efektywność energetyczna staje się jednym z podstawowych ograniczeń w projektowaniu przyszłych systemów.

Prowadzi to bezpośrednio do kolejnego trendu – rosnącej heterogeniczności. Przyszłe systemy będą w coraz mniejszym stopniu składać się z jednego dominującego rodzaju procesora. Procesory CPU, akceleratory graficzne GPU i inne wyspecjalizowane akceleratory będą współpracowały w ramach jednego środowiska obliczeniowego. Pojawiła się też architektura RISC-V, której poświęcono osobny warsztat oraz coraz poważniej traktowane komputery kwantowe, które są już nawet wykorzystywane w zastosowaniach przemysłowych. Problemem nie jest jednak tylko skonstruowanie wydajnego sprzętu. Znacznie trudniejsze może okazać się stworzenie warstwy oprogramowania, która pozwoli użytkownikom efektywnie korzystać z całej tej różnorodności. Materiały konferencji wielokrotnie wskazują właśnie na związek heterogeniczności z problemami związanymi z tworzeniem oprogramowania, jego optymalizacją i przenośnością.

Niezwykle interesujący był również temat integracji HPC, AI i obliczeń kwantowych. Satoshi Matsuoka z RIKEN Center przedstawił wizję przyszłego superkomputera nie jako pojedynczej maszyny, lecz jako zintegrowanego środowiska dla odkryć naukowych, łączącego klasyczne symulacje, metody AI oraz procesory kwantowe. Trzeba jednak zachować tu właściwe proporcje. Wyniki prezentowane na konferencji PPAM dotyczące rzeczywistych komputerów kwantowych pokazywały również ograniczenia obecnych urządzeń, przede wszystkim wpływ szumu i pogarszanie się wyników dla bardziej złożonych obwodów. Komputery kwantowe są więc bardzo interesującą częścią przyszłego krajobrazu obliczeniowego, ale nie oznacza to, że klasyczne systemy HPC w przewidywalnej przyszłości przestanią być potrzebne.

Być może najważniejszy wniosek jest jednak bardziej ogólny. Przez dziesięciolecia rozwój HPC był w dużej, czy wręcz decydującej, mierze napędzany wzrostem możliwości sprzętu. Dzisiaj sprzęt nadal rozwija się bardzo szybko, ale przy tym staje się coraz bardziej złożony i zróżnicowany. Dlatego coraz większa część postępu będzie zależała od algorytmów i oprogramowania – od tego, czy potrafimy efektywnie wykorzystać dostępny sprzęt, ograniczyć koszt przesyłania danych i zużycie energii oraz ukryć przynajmniej część złożoności systemów przed ich użytkownikami. W moim odczuciu właśnie ten problem łączył bardzo wiele, pozornie odległych, tematów prezentowanych podczas PPAM 2026.

Rozmawiała Magdalena Baranowska-Szczepańska